1980-1990

Sierpień 80

W sierpniu 1980r. Szczecinie miało być inaczej, niż było. Strajk miał wybuchnąć już w czerwcu.

Więcej:

   

Człowiek może upaść

Rozmowa z Aleksandrem Hallem, jednym z czołowych działaczy „Solidarności”

 

Więcej:

   

Teczka "Senatora"

Nie muszę występować o odtajnienie nazwisk osób, które na mnie donosiły - mówi Stanisław Wądołowski, jeden z tuzów szczecińskiej „Solidarności”. - Ja i tak się domyślam, kto to był, mimo zamazania pisakiem nazwisk w aktach Służby Bezpieczeństwa.

 

Więcej:

   

Ktoś nie lubił dziennikarzy

Nie którzy mieli przerwę w życiorysie trwającą kilka lat. Inni stracili szansę na zrobienie kariery, bo akurat wtedy zamknęła się przed nimi droga na szczyty. Wrócili do zawodu, awansowali, albo już nigdy nie przekroczyli drzwi, które ktoś im kiedyś zatrzasnął przed nosem

 

Więcej:

   

Uwikłana

Nikt nie badał, czy istnieje genetyczne obciążenie polegające na wewnętrznym przymusie bycia obserwatorem,  albo uczestnikiem Historii przez duże „H”. Jednak w  wielu rodzinach ludzie, zamiast majątku, dziedziczyli szczęście, albo przekleństwo bycia tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Tak było w  przypadku Ewy Gruner, choć jako dwudziestolatka przysięgła sobie raz na zawsze: nie dam się w nic wciągnąć, chcę spokojnie żyć.

Więcej:

   

Pan pozwoli z nami

Kto zrozumie, co to znaczy, jak prowadzą męża w kajdanach, człowieka, który z zakładu pracy nigdy nie wyniósł nawet śrubki, nic złego nie zrobił - Gertruda Kadziak prawie krzyczy. -nie ma się wtedy prawa rozpaczać, bo od tego można zwariować. Wolno tylko się modlić i liczyć na to, że jeden cios przygotuje lepiej na przyjęcie następnego.

Więcej:

   

To było bezprawie

Rozmowa z Andrzejem Pozorskim, prokuratorem szczecińskiej oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu

 

Więcej:

   

Mówi Szumski

W nocy z 14 na 15 grudnia 1981r. czołgi 12 Dywizji Zmechanizowanej dowodzonej przez płk. Henryka Szumskiego, rozbiły bramy stoczni im. Warskiego w Szczecinie. Za nimi na teren zakładu weszły oddziały ZOMO i funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Wojsko uzbrojone było w karabiny typu kałasznikow.długą broń palną wyposażony był również jeden oddział ZOMO.stoczni znajdowało się około 9 tys. osób.

Więcej:

   

Klawisze pod sąd

Nie chodzi o zemstę, ale o to, żeby czyn niegodny został osądzony i nazwany po imieniu, mówią internowani, którzy zostali pobici w więzieniu w Wierzchowie Pomorskim 13 lutego 1982 r.

Więcej:

   

Odruch bezwarunkowy

NZS to był pierwszy większy oddech wolności. Jak się człowiek nałykał, to pamiętał przez całe życie. Podobnie jak inne sprawy z wczesnej młodości. Że warto kochać. Że trzeba być uczciwym. Że trzeba walczyć z draństwem. Jak ktoś nie ma takiego odruchu moralnego, to ma ksywę “koperta”, albo “neseser”.

Więcej:

   

Z Ameryki do Polski

Do Polski chce wrócić z emigracji Maria Matjanowska, jedna ze szczecińskich działaczek solidarnościowej opozycji.dzień ogłoszenia stanu wojennego została internowana wraz z 14-letnim synem Pawłem Matjanowskim. Był wówczas najmłodszym internowanym w Polsce.

Więcej:

   

Francuz nikogo nie wydał

Francuz nikogo nie wydał, mówił, że wie, iż wiezie nielegalną literaturę, powielacze i farbę drukarską, ale nie przypuszczał, że to „może godzić w bezpieczeństwo Państwa Polskiego” – napisała w swoim dzienniku Krystyna Łyczywek wiosną 1984 r. Pisze chwilę po zatrzymaniu Jacquy Challot, francuskiego związkowca, który pomagał opozycji na Pomorzu Zachodnim.

Więcej:

   

Musieliśmy rozmawiać z SB

Rozmowa z bp Marianem Błażejem Kruszyłowiczem z diecezji szczecińsko-kamieńskiej

Więcej:

   

Tragedia i mit

Można nie pasować do czasów, w których się żyje i nie robić z tego tragedii. A jednak  takie niedopasowanie może stać się tragedią. Tragedią było samobójstwo Doroty i Adama Jurczyków, a ludzie prześcigali się w układaniu scenariuszy, jak  kiedy, dlaczego.

Więcej:

   

Sprawdzali, jak żyjemy

Setki akt świadczących o inwigilacji mieszkańców województwa szczecińskiego przez Służbę Bezpieczeństwa odnalazł jeden z prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej, przy okazji prowadzonego postępowania dotyczącego bezprawnego internowania wielu osób po wprowadzeniu stanu wojennego.

Więcej:

   

Byli sobie okrzykowznosy

-Kobylance miejscem, gdzie mógłby zmieścić się pochód pierwszomajowy i jakoś zakręcić była tylko droga  dookoła kościoła – wspomina Paweł Bartnik, kurator. – Więc ludzie uformowali się w kolumny i  i dylali wokół świątyni. Wyglądało jakby proboszcz pochód przyjmował.czasem czynniki partyjne doszły do wniosku, że trzeba to zmienić.

Więcej:

   

Z TW za plecami

Dlaczego w sierpniu 1988 r. nie zastrajkowała stocznia szczecińska? Co portowcy mieli robić w razie ataku ZOMO? Dlaczego kilka osób trafiło wtedy do szpitali psychiatrycznych?

Więcej:

   

Szturm na chmury

Musiały upłynąć lata, żeby władza i opozycja zdały sobie sprawę, ze swych możliwości i niemożności.to stało się właśnie w sierpniu 1988 – uważa Andrzej Milczanowski, lider opozycji na Pomorzu Zachodnim.

Więcej:

   

Kamyk w lawinie

Edward Radziewicz jest przekonany, że mógł stanąć na czele protestu, bo Służba Bezpieczeństwa całkowicie go zlekceważyła. Wtedy, latem 1988 r. tajniacy nie spuszczali z oka głównie z ludzi ze stoczni – przecież to tam tradycyjnie powinien zacząć się strajk.

Więcej:

   

Misja skończona

Siedzieli i klęli. Nic nie wygrali, nic. Jak zakończyć strajk, żeby wyjść z podniesioną głową? No, właśnie wyjść z podniesioną głową, naprzeciw innym. Do kościoła, bo gdzie indziej? Jednym wśród tych, którzy namawiali na takie rozwiązanie, był młody jezuita, Przemysław Nagórski.

Więcej:

   

Pod ścianą

Kiedy pierwszy raz nieoznakowane samochody rządowe wiozły opozycjonistów do Magdalenki, na spotkanie poprzedzające obrady Okrągłego Stołu, przed nimi jechał spokojnie pogrzeb, którego w żaden sposób nie można było ominąć. Edward Radziewicz, lider strajkujących portowców, a wtedy pasażer jednego z samochodów zastanowił się, czy nie jest to zły znak. Kolejne miesiące pokazały, że interpretacji symboliki pogrzebu może być jednak wiele.

Więcej:

   

Przed i po czerwcu

Nie zachowały się meldunki operacyjne SB, które mogłyby pokazać, jak bardzo wiosną 1989  inwigilowana była szykująca się do wyborów opozycja na Pomorzu Zachodnim. Wiadomo tylko, że akcja prowadzona była pod kryptonimem Barwa V. Co się stało z materiałami (podobne w innych regionach kraju są), nie wiadomo. Niewykluczone, że pewnego dnia ujrzą światło dzienne.

Więcej:

   

Polska jest nasza

W 1989 r. władza miała nadzieję, że kłócąca się opozycja nie będzie  w  stanie wygrać wyborów. Władza miała rację w jednym – nie było mowy, żeby powstały wspólne listy wszystkich sił, których korzenie tkwiły w  „Solidarności”. Myliła się jednak wieszcząc ich wyborczą porażkę, już przecież wszystkie sondaże, przeprowadzane na polecenie KC PZPR, mówiły jedno: Polacy mają komuny dość.

 

Więcej: