1957-1969

Kiedy Szczecin stał się inny

Władza ma zawsze rację, a jeśli ktoś myśli inaczej i jeszcze podpiera się konstytucją, jest na straconej pozycji. Takie wnioski mógł wyciągnąć Jan O., marynarz, pobity w marcu 1968 r. w Szczecinie.

 

Puste ulice

W pracy, ostatniego dnia przed wyjazdem, na moje „do widzenia” koledzy odpowiedzieli obojętnie „do widzenia”. Nikt nie zapytał, dlaczego wyjeżdżamy, dokąd, nikt nie powiedział „zostań” - Leon Borenstein przykłada ręce do skroni i zamyka oczy.

Więcej: