Zapamiętali, że zawsze przesłuchiwał w nocy. Czasami, gdy sam nie zadawał pytań, tylko robił to ktoś inny, on siedział w ciemnym kącie pokoju i słuchał. Jak nie bił osobiście, bo może był zmęczony, otwierał drzwi do pokoju obok i kiwał ręką na czekających tam innych UB-eków. Przychodzili i zabierali się do roboty. On stał i patrzył. Zawsze.
Z Lechosławem Goździkiem, legendą Października’56, rozmawia Agnieszka Kuchcińska-Kurcz
-kwietniu 1956, na jednym z wieców powiedział pan, że już dwa razy tracił wiarę i odzyskiwał. Ile razy w życiu tak można?
Nie ukrywałem tego w rozmowach z prymasem, że mam żal do Pana Boga - mówi ks. Stanisław Skorodecki, więzienny spowiednik prymasa Stefana Wyszyńskiego. - To łaska, przekonywał mnie. Skoro siedzą w wiezieniach ludzie, cała Polska, to dobrze, że Kościół też jest w więzieniu. To nas zwiąże z narodem.
„W środowiskach wrogich notowane są pojedyncze głosy, że wypadki poznańskie są wynikiem prowokacji Urzędu Bezpieczeństwa” - to fragment notatki zaniepokojonych funkcjonariuszy UB w Szczecinie 29 czerwca 1956 r., dzień po tym, jak w Poznaniu polała się krew.